Szukaj na tym blogu

sobota, 9 listopada 2013

Nieznany list Starego Diabła do Młodego

Drogi mój Piołunie!
Muszę przyznać, że z ufnością patrzę w przyszłość, widząc, jak bardzo ci, których powołaniem winno być zwalczanie nas i odcinanie swych podopiecznych od naszych wpływów, w istocie ułatwiają nam pracę. O, wielki jest spryt Naszego Ojca w Otchłani, że zdołał odwrócić uwagę najgorliwszych funkcjonariuszy Przeciwnika i poszczuć ich tam, gdzie kopyto nasze nie stanęło! Uganiają się teraz po pustym polu, ujadając w głos i wiodąc za sobą swe ogłupiałe owce, podczas kiedy my po cichutku działamy dalej, z zupełnie innej strony.
Nie wiesz, o czym mówię, mój drogi?
Słoniki, Piołunie. Słoniki z uniesioną trąbą. A także pewna maskotka w kształcie kota. Oraz  wiele innych rzeczy, których listę prześlę Ci niebawem. Tak zabawnej lektury dawno nie zdarzyło mi się czytać.
Dziwisz się, bo nie słyszałeś o nich nigdy? Wyobraź sobie, że ja też. Nie miałem o nich pojęcia aż do dnia, gdy jeden z nader gorliwych funkcjonariuszy Tamtego zaczął straszyć swych podopiecznych ogniami piekielnymi za samo trzymanie ich w domu. Rzekomo, gdzie one, tam i my wkraczamy, by porwać niczego nieświadomą duszę, która widzi w tych przedmiotach tylko niewinne zabawki.
Uśmiałem się, słysząc to, doprawdy piekielnie. Na Otchłań! Gdybyż nasze życie było takie proste! Gdybyż oni wiedzieli, ilu podchodów i zabiegów wymaga wyrwanie Tamtemu choć najnędzniejszej duszyczki - a jeśli to się nie uda, jak bolesne są kary Naszego Ojca, który nie przebacza...
Lecz nie ma co narzekać, drogi Piołunie - cieszmy się raczej, że ci, których Tamten wybrał, by głosili - tfu! - pokój, wyręczają nas w wywoływaniu zamętu i strachu. Lepszego prezentu doprawdy nie mogliśmy sobie życzyć. Ach! Wyobraź sobie te tłumy przerażonych dusz, drżących, czy przypadkiem nie zetknęły się z piekielną mocą białego kotka, nawet nieświadomie - i wobec tego zagrożenia nie zwracających w ogóle uwagi na takie drobiazgi jak kłamstwo, chciwość, pycha, gniew... to wszystko, co nas nasyca i raduje. Wyobraź sobie te kłótnie w spokojnych dotychczas domach, gdy jedno z małżonków nalega, by zniszczyć wszystko, co uważa za nasz symbol, a drugie uznaje to za niezdrową obsesję. Wyobraź sobie żal i złość dzieci, którym odebrano i spalono ulubioną zabawkę - jak łatwo będzie ten żal przekuć w bunt! A co najmniej w przekonanie, że wszystko, co mówią słudzy Przeciwnika, jest kompletną bzdurą od początku do końca.
A nade wszystko - ach, drżę z rozkoszy, pisząc to - wyobraź sobie smutek i zawód Tamtego, że jego owce tak już zupełnie przestały mu ufać i bardziej obawiają się naszej mocy niż zdają na Jego łaskę.
Powiadam Ci, Piołunie, czekają nas niedługo prawdziwie otchłanne uczty.
Z piekielnym pozdrowieniem
Twój kochający stryj
Krętacz

8 komentarzy:

Bumburus pisze...

Kuru - świetne!
Trafne i głębokie.

kura z biura pisze...

Dzięki! *rumieni się*

Bumburus pisze...

Skądinąd, w październikowym numerze "Egzorcysty" (poważnie, poważnie!) pojawił się artykuł o absurdalności przypisywania postaci Hello Kitty jakiegokolwiek demonicznego wpływu. Nie jest więc tak źle!

Anonimowy pisze...

Super!!!

MajorMistakes pisze...

A Piołun nie został przez wuja Krętacza zeżarty? Tak coś mi się roi... W każdym razie bardzo na czasie i bardzo w stylu pierwowzoru.

kura z biura pisze...

Tak, Krętacz zeżarł Piołuna, ale dla dobra fanfika uznajmy, że to nie nastąpiło ;)

Bumburus pisze...

Odgrzebuję, ale właśnie - zupełnie przypadkowo! - natrafiłam na coś takiego, w ramach ciekawostki:
http://www.opoka.org.pl/biblioteka/B/BS/wam_2015_diabelskie_02.html
:)

Anonimowy pisze...

Piękne :)